"Nad rzeką której nie ma"
"Nad rzeką której nie ma" I. Dawno, bardzo dawno temu nakręcił Pan Andrzej Barański film zatytułowany tak, jak ja dziś tytułuję mój artykuł. Film jak film - ma swoje wady i zalety, ale odnieść się trzeba przede wszystkim do jego tytułu, ponieważ ten właśnie pomaga racjonalnie nazwać obraz wydarzeń powstały skutkiem obserwacji na przestrzeni minionych dwóch tygodni zmagań Wielkiego Świata z samym sobą. Właściwie można śmiało oskarżyć mnie o zaprzeczanie swoim własnym ideom, bo przecież obserwując, a przede wszystkim usiłując opisać to wszystko co zaobserwowałem najzupełniej wbrew własnym słowom i intencjom podaję tlen jak paliwo uczestnikom tej globalnej groteski, buduję zasięgi i tym samym uczestniczę świadomie w tej grotesce, którą tak bardzo gardzę. Nawet gorzej - równie świadomie zapraszam innych do uczestnictwa, choćby i poprzez ewentualną lekturę tego, co tutaj zostanie zapisane. Nikogo zdaje się nie zaskoczę wzmiankując o tym, że dziś scenarzyści filmów, a prz...


