"O Miłości"
"O Miłości " Nie wiem dlaczego tak się stało - właściwie to wiem, ale dobrze jest czasem udać głupiego - że nigdy, ale to nigdy nie zdobyłem się na wyznanie jak odbieram to najtrudniejsze z uczuć. Zawsze miałem z tym problem, może to dlatego. To nie kwestia nieśmiałości, raczej braku wyczucia chwili. Zawsze i zawsze miałem z tym problem. Łatwiej było polegać na nienawiści, ona zawsze była pod ręką - wieczna kusicielka. Nie wyszło mi jednak w związku z nienawiścią, odtrąciła mnie na dobre dawno temu, więc nie mam już od lat wyboru. To trochę definiuje dokąd się idzie i komu się człowiek kłania, i w jakim celu. Patrząc wstecz na to wszystko co było mogę powiedzieć jedno - nigdy nie nauczyłem się mówić wprost o wielu sprawach, wolałem się wyręczać czymś co już istnieje, zamiast kreować przerażające stany uwrażliwionych uczuć. Od dekad ten dialog nazywam grą w przymiotniki - czuły człowiek, piękny człowiek, nieznany człowiek - w gruncie rzeczy zawsze pozostaje człowieki...